Polskie Śluby {Justyna+Rafał}


KAMILA PIECH  należy do grona naszych ukochanych fotografów ślubnych. Uwielbiam jej nonszalancki styl fotografowania! Jej niesamowite przywiązanie do fotografowania szczegółów jest mi szalenie bliskie i dlatego zawsze z ogromną przyjemnością oglądam jej realizacje! Kamila była jedną z wyróżnionych w naszym konkursie 50. THE BEST OF THE BEST ON BRIDELLE (dla przypomnienia TU). Jej zdjęcie zostało wyróżnione przez światowej sławy fotografa ślubnego Victora Sizemore’a. Jednym z najpiękniejszych ślubów, które Kamila fotografowała była uroczystość zaślubin i wesele cudnej Pary – Justyny i Rafała, zwanych również Nuna i Troll 😉 Panna Młoda, która zadbała o najmniejsze detale (a większość z nich wykonała samodzielnie) powinna być wzorem dla polskich PM! Dziewczyny doskonale się porozumiały i tak oto powstał jeden z najpiękniejszych, polskich reportaży 2012. Słoiczki, ogrodowe kwiaty, domowe nalewki! Na taki ślub w Polsce czekałam! I doczekałam się! Justyna fantastycznie opisała każdy detal przygotowań i nie chcąc Was tego pozbawiać, oddaję jej głos, czy też klawiaturę 😉  Zapraszamy! Koniecznie zobaczcie również plener Nuny i Trolla TU.

NOWOŻEŃCY: Justyna i Rafał (Nuna i Troll)

DATA ŚLUBU: 28 kwietnia 2012

ŚLUB: Babimost (woj. lubuskie)

WESELE: Chlastawa

FOTOGRAFIA: KAMILA PIECH

* * *

DATA ŚLUBU – Wiosna, bo to najpiękniejsza dla Nas pora roku. Kwiecień bo tego miesiąca się poznaliśmy. Taka data, bo zaraz potem nastąpił długi weekend i była to świetna okazja aby pobyć dłużej z rodzicami, którzy mieli przyjechać na nasz ślub. Jedni mieszkają 800km od Nas, drudzy: 400km.

KOLORYSTYKA – Soczysta świeża zieleń (mój ulubiony kolor), żółty, fuksja, kolor naturalnego sznurka i juty 🙂 Inspiracją dla tego wyjątkowego dnia było moje marzenie wiejskiego wesela pod chmurką lub w stodole. Rozsądek jednak podpowiedział, żeby zrobić wesele pod dachem, żebym nie zamartwiała się pogodą. Co się potem okazało…. zbyteczne…. Bo pogodę mieliśmy przepiękną 🙂 Zdecydowaliśmy się jednak na karczmę.

BUDŻET – Zaplanowany – 28 000 zł (tak niski, głównie dlatego, że wesele było nieduże – 57 osób, tylko dla najbliższych osób, a większość dekoracji i papeterii wykonałam samodzielnie). I finansowaliśmy je sami. Rodzice mieli być tylko gośćmi. Dość w życiu już w Nas zainwestowali. Ponieważ jesteśmy dorosłymi ludźmi nie wyobrażałam sobie, że pracując mamy jeszcze obciążać rodziców takimi wydatkami. Daliśmy radę 😉 A i tak wydaliśmy mniej, bo 24 000 zł!

SUKNIA ŚLUBNA – Miała być w stylu artystycznej bohemy. Oryginalna i w moim stylu. Jak najbardziej prosta, ale efektowna. Zwiewna, bez halek i koła. Lekka, lejąca, wiosenna. Znalazłam idealną w Salonie Aśka Zielona Góra – Maggie Sottero Reese. Chciałam suknię wypożyczyć, bo przecież to tylko sukienka (cały czas to powtarzałam). Ale ta była tylko na sprzedaż. Nie mierzyłam żadnej innej, bo wiedziałam, ze to właśnie ta!! I stwierdziłam… raz się żyje. Kupuję 🙂 Bo zrozumiałam, ze skoro tyle uwagi przywiązuję do detali i szczegółów całego ślubu, wyboru fotografa, który to udokumentuje, ja też przecież muszę wyglądać wspaniale i nie mam co oszczędzać w tej kwestii. Zaszalałam i kupiłam 🙂  i ani razu nie żałowałam tej decyzji. A mina Trolla jak mnie zobaczył w dniu ślubu…. Bezcenna!! 🙂 Zakochał się na nowo!!  Choć jest Trollem i nie często mówi głośno o uczuciach…. To podkreślał mi i gościom cały czas podczas wesela i nie tylko, bo do tej pory też , że zrobiłam na nim ogromne wrażenie. I wyglądałam przepięknie 🙂 I o to chodziło!! Wiedział, że moja stylizacja też będzie w moim stylu, ale kompletnie nie wiedział czego się spodziewać. Zaskoczyłam go. Dobrze ze tak pozytywnie 😉 Tak więc suknia Reese… stała się częścią mnie!!

BUTY – Cała historia!! Tylko Zielone!! Nie wyobrażałam sobie siebie w białych. Zaprojektowane samodzielnie i wykonane przez Białe Buty. Po wykonaniu zostały wprowadzone do oferty sklepu 🙂 Poszukiwanie butów tych idealnych zajęło mi pół roku!! Rozważane było sprowadzenie z USA, ale koszty przewyższyły wartość butów. Rozsądek zwyciężył. W końcu podjęłam ryzyko i zdecydowałam się na usługę firmy Białe Buty. I to był strzał w 10!!! Pani Jola Wardyn okazała się wspaniałą osobą, która wykazała się dużą cierpliwością i pomysłowością w zrealizowaniu mojego marzenia o idealnych butach. Buty okazały się prześliczne, super wygodne, w idealnym kolorze. No i mogę się z nich cieszyć na innych imprezach.

DODATKI – Torebka w spadku po świadkowej, mojej przyjaciółce Ewie, z jej ślubu, biała. Dodatkowo ozdobiłam ją kokardką taką jak na butach. Bez welonu. Nie pasował do mnie. Od razu wiedziałam, ze będzie tylko opaska z kwiatem. Opaska kupiona przypadkowo w Holandii w sieciówce. Idealna do mnie pasująca. Czułam się w niej świetnie.

BIŻUTERIA – Kolejna długa historia. W końcu wykonana na zamówienie przez przyjaciółkę. Kolczyki i bransoletka musiały mieć zielone kamienie w kolorze, idealnie pasującym do koloru butów. Dodatkowo zwierać perełki i kryształki Swarovskiego, tak jak zdobienia sukni. Nie być zbyt duże, bo suknia była bardzo bogato zdobiona przy dekolcie i nie chciałam wyglądać jak choinka.  Nigdzie nie udało mi się znaleźć idealnych. Szukałam podobnie długo jak butów. Zaryzykowałam i zaufałam przyjaciółce, która wykonuje biżuterię. Spisała się idealnie 🙂 Zrobiła mi niespodziankę i podarowała mi tą biżuterię jako prezent na wieczorze panieńskim. Natomiast pierścionek jest symbolem: coś starego, pożyczonego i niebieskiego w jednym. Pożyczony od Mamy na ten dzień. Piękny folkowy pierścionek, który Mama ma od młodości. I w dodatku… z idealnym zielonym w środku 🙂

WIZAŻ – Fryzura musiała być naturalna, jakby czesana wiatrem, tzw. artystyczny nieład 🙂 Ponieważ mam krótkie, delikatne włosy odpadało jakiekolwiek upięcie. Poza tym, lubię mieć taki lekki chaos na głowie. Wzorowałam się na fryzurach panien młodych w stylu vintage. Za pomocą mojej fryzjerki udało Nam się stworzyć taką jaką chciałam. Zakład Fryzjerski Karola Sulechów. Make up wybrany też przeze mnie, naturalna cera i usta, jakby nieumalowane. Oczy mocno podkreślone w stylu lat 60. Wzorowane na make up Adele. Kosmetyczka Monika z Sulechowa też spisała się doskonale.

FLORYSTYKA – Bukiet marzył mi się wiosenny z polnych kwiatów. I to nam się udało zrealizować podczas sesji plenerowej. Na dzień ślubu wybrałam bukiet stylizowany na polny. Miał zawierać kolory wiosny, czyli dużo zieleni, żółty, pudrowy róż, bieli, bardzo dużo traw, liści. Kwiaty typowo wiosenne: tulipany,  frezje, dzikie róże, zielone santini itp. Nie być za duży. Z widocznymi łodygami. Opasany białą wstążką, na to juta i sznurek, zielona tasiemka pod kolor butów. Żadna wymyślne origami, tylko naturalna kompozycja. Butonierka Pana Młodego w podobnej stylistyce. Obwiązana sznurkiem. Mała, zabawna. Podobnie butonierka świadka. Jednak w innym kolorze, aby się odróżniała. Do tego małe bukieciki do dekoracji koszy na: wino, płatki i ciasteczka dla gości. Bukiety na stoły. Małe, polne, kolorowe. Po 2 bukiety na stół. Kościół: przejście udekorowane lampionami ze słoików przewiązanych jutą i zieloną wstążeczką. Wokół rozsypane płatki kwiatów. Na ołtarzu w kolorystyce bukietu ślubnego bukiety w cynkowanych wiaderkach przewiązanych także jutą i zieloną wstążeczką. Nasze krzesła ozdobione połówkami serca, z żywego bluszczu, kwiatów i juty. Akcenty folkowe. Prostota.

GARNITUR I DODATKI PANA MŁODEGO – Pan Młody wystylizował się sam 😉 Chciał ubrać się cały na czarno (łącznie z koszula!!). Też nietypowo ślubnie. Różnicować strój odcieniami czerni. Jak on na czarno… ja na biało 😉 Podstawę stanowiła marynarka z aksamitu, z lamówkami na klapach i kieszeniach. Prosta, na 2 guziki. W końcu znaleziona zimą w Vistula. Oboje ubraliśmy się tak jak czuliśmy, stosownie do okazji, ale po swojemu.

ZAPROSZENIA – Szukałam odpowiednich, pasujących do nas. Znalazłam idealne. Folkowe. Proste. Oryginalne i pięknie wykonane. Model Folk Extra wykonany przez Sylwię Nadolską. Wspólnie z Panią Sylwią zaprojektowałam wkładkę i główny motyw: nasze imiona. Kolor zaproszeń, śnieżnobiałe. Kolor dodatkowy: soczysta zieleń. Treść wkładki ułożyłam z Trollem. Zamiast kwiatów prosiliśmy gości o wino. Żal mi wręczanych w dniu ślubu kwiatów, które lądują ściśnięte w wiadrze. Trud włożony przez kwiaciarkę w przygotowanie bukietu rzadko kiedy zostaje doceniony. A wino bardzo lubimy, i taka piwniczka z winami byłaby/jest pamiątką ślubu i gości na długi czas. Zawieszki na wódkę również zakupiliśmy u Pani Sylwii. Motyw Zielone drzewko z ptaszkami. Pozostałą papeterię postanowiłam wykonać sama. Jestem z zawodu informatykiem, więc postanowiłam wykorzystać swoje umiejętności. Zawiadomienia, które były jednocześnie zaproszeniem na spływ poślubny dla przyjaciół których nie mogliśmy zaprosić na wesele, winietki, księga gości, menu, drzewko ślubne, wszelkie instrukcje do księgi życzeń i gości, tabliczki na słodki stół i wiejski stół z nalewkami, karteczki do ciasteczek dla gości, serduszek dla gości, napisy to już moje dzieło 🙂 Wszędzie zastosowałam folkowe motywy i podobną kolorystykę. Jesteśmy organizatorami spływów kajakowych, więc nasze drugie wesele było spływem poślubnym 😉 Udało się też wspaniale!

PODZIĘKOWANIA DLA GOŚCI –  Po głębokim zastanowieniu zdecydowałam się na ciasteczka dla gości. Wszystkich gości. Obecnych w Kościele. W ten sposób chcieliśmy podziękować wszystkim obecnym, którzy zechcieli być z nami tego dnia. Postanowiłam upiec je samodzielnie 😉 szukałam inspiracji i znalazłam. Małe, kruche ciastka w kształcie tortu weselnego, zapakowane w celofan. Uwielbiam gotować i piec, więc to nie był dla mnie kłopot. Kłopotem okazała się ilość i brak czasu przed ślubem. A nie można ich było upiec wcześniej, aby były świeże. Tak więc piekłam po nocach w przed dzień ślubu, a pakowaliśmy je jeszcze w samym dniu ślubu! Ilość: 210 szt.! Nie przeliczyłam się. Tylu mniej więcej gości przyjechało do kościoła złożyć Nam życzenia!! Mamy bardzo dużo znajomych i przyjaciół. To było wspaniałe!! Ciasteczka wyszły idealnie i bardzo smakowały. Torcik składał się trzech pięter. Każde piętro było z innej czekolady: deserowej, mlecznej i białej. Część ciasteczek była w kształcie sukienki panny młodej, oblane śnieżnobiałym lukrem.

PREZENTY DLA GOŚCI WESELNYCH –  Takie wyróżnienie dla tych, którzy dotarli na wesele. I tu pomogła mi przyjaciółka Gosia. Podpowiedziała, że możemy zrobić je z masy solnej. I pomalować na zielono. Wykonała je dla mnie. Razem pomalowałyśmy. Dorobiłam karteczki. Przewiązałam sznurkiem i voilà. Sznurek wykopany jakiś czas temu w stodole na wsi stał się podstawą wielu dekoracji na naszym ślubie.

PLAN STOŁÓW –  Również wykonałam samodzielnie. To było ostatnie moje zadanie. Dopasowałam stylistykę do reszty dekoracji. Znajomy stolarz zdobył dla mnie starą dechę, wyszlifował ją. Wyszła pięknie. Ozdobiłam filcowymi ptaszkami.

KSIĘGA GOŚCI – To też historia. Chciałam aby była w naszej stylistyce więc odpadała kupna. A w dodatku wiedziałam, że mogę wykonać ją samodzielnie. Więc po co przepłacać 😉 W kilku sklepach internetowych, które wykonywały spersonalizowane książki zobaczyłam, ze stosują tą samą podstawę jako książkę. Uznałam, że muszę ją znaleźć. Po kilku miesiącach poszukiwań…. Znalazłam!!! Kolejny raz mi się udało!! Zamówiłam książkę, klej introligatorski. I wykończyłam księgę gości. Wszystkie wydruki drukowałam w profesjonalnej miejscowej drukarni Papaya Print. Ponieważ ciągle z czymś przychodziłam, dali mi rabat i super obsługę 🙂 Świetna jakość w super cenie. Drukarni też odwiedziłam kilka z próbnym wydrukiem ta spełniła moje wymagania w 100%.

DRZEWKO ŚLUBNE –  Podczas poszukiwań inspiracji natknęłam się na pomysł z drzewkiem ślubnym, na którym goście mogą zostawić listek (odcisk palca) ze swoim imieniem. Zachłysnęłam się tym pomysłem i zaczęłam się zastanawiać jak je przygotować. Co użyć do odciskania palców, czym najlepiej wytrzeć palce…. Jakie drzewko…. W końcu ustaliłam, że najlepsze będą tuszę do scrapbooking. Chusteczki do wycierania…. Zwykle chusteczki nawilżające dla niemowlaków. Idealnie wycierały tusz. Drzewko wykonałam samodzielnie. Wiedziałam, ze będzie to super pamiątka. Takie drzewko wykonałam też na nasz spływ poślubny. Teraz oba wiszą w naszej galerii w przedpokoju 🙂 Pięknie wyglądają i stanowią dowód niezwykłej kreatywności gości 🙂

PODZIĘKOWANIA DLA RODZICÓW – Kolejna historia.Wiedzieliśmy, ze muszą być osobiste. Długo zastanawialiśmy się w jaki sposób podziękować Rodzicom. Z pomocą przyszła oferta fotografki. W ramach pakietu ślubnego dodała nam sesję narzeczeńską gratis. Postanowiliśmy zadedykować ją Rodzicom. Wykupiłam okazyjnie kupon rabatowy na 2 foto-książki i postanowiłam zrobić album dla Rodziców. Do zdjęć dołożyliśmy bardzo osobiste podziękowanie w formie listu. Podziękowaliśmy Rodzicom w domu, po błogosławieństwie. Chcieliśmy, aby ten moment był tylko dla nas. Nie stał się wyciskaczem łez na sali. Wiedzieliśmy, ze rodzice byliby skrępowani. Miało być kameralnie. I tak się stało. Byli bardzo wzruszeni.

WESELE – Karczma Cykada, Chlastawa, woj. lubuskie Idealne miejsce. Niedaleko Babimostu gdzie braliśmy ślub. Przepiękna karczma, pasująca idealnie. Piękna sala. Wygodne, tapicerowane krzesła. Elegancka obsługa. Zastawa. Przepyszne jedzenie. Świetny personel. No i te koguciki na drzwiach 😉 Wiedziałam, ze to jest to. Znalazł ją dla mnie… Troll… mąż 😉

DEKORACJE – Nuna Sp. z o.o. 😉  Żart….. choć po tym wszystkim, wiele razu słyszałam od wielu osób że powinnam się zająć na poważnie tym zajęciem. Miałam swoją koncepcję, umiejętności, chęci i zapał. Udało się. Spotkałam też na swojej drodze fantastyczne osoby, które rozumiały na czym mi zależy i starały się pomóc. Ogromnie pomogła mi Gosia, moja koleżanka, która zajmuje się dekoracjami ślubnymi (Dekoratornia Ślubna), która tak naprawdę dopiero na 2 miesiące przed ślubem, kiedy otrzymała zaproszenie zorientowała się nad czym pracuję i zrozumiała moją wizję tego dnia. Tak jej się spodobał pomysł, że postanowiła mi pomóc. Dać dodatkową parę rąk, aby pomóc zrealizować moją wizję tego dnia. Podpowiedziała mi pomysł z serduszkami dla gości, upiekła je dla mnie, wykonała też serduszka folkowe, z masy solnej ozdobione motywem z serwetek folkowych i przede wszystkim uszyła przepiękne ptaszki i serduszka. Z materiałów, które znalazłyśmy w lumpexie!! Wyszły jedyne i niepowtarzalne ozdoby folkowe. Razem wykonałyśmy też folkowe lizaczki, ramki z motywami folkowymi na okna. Pomogła mi przygotować butelki jako numerację stołów, słoiki jako wazony. Znalezione w piwnicy Mamy małe słoiki i słoiczki po pokarmie dla niemowląt posłużyły jako świeczniki. Z domu przywiozłam latarenki. Na allegro kupiłam jutę, którą pocięłam na bieżniki, etc…. Marzyła mi się prostota w dekoracjach. Białe lniane obrusy. Na to bieżniki z juty. Elegancka zastawa. Lniane serwetki, pięknie złożone i przewiązane zieloną tasiemką. Krzesła bez pokrowców. Oparcia ozdobione kolorowymi wstążkami. Stół wiejski wykorzystałam, jako barek z domowymi nalewkami. Robiłam je od jesieni. Wyszły super!! Do tego domowe wino i whisky. I wisienka na torcie…. Dekoracją stołu wiejskiego były…. nasze zdjęcia na sznurku, przypięte drewnianymi klamerkami. 1 rząd…. Zdjęcia z dzieciństwa. 2 rząd… nasze wspólne. Goście byli zachwyceni pomysłem. Bardzo im się podobały fotografie. Byli też tacy, co mówili, ze chodzą oglądać zdjęcia :-), a w domyśle była degustacja naleweczek 😉 Marzył mi się tez słodki bufet. Ozdobiony gigantycznymi kwiatami, wykonanymi przez naszą wspaniałą fotograf, na naszą narzeczeńską sesję. Ciasta były zróżnicowane, kolorowe, wystawione przez całe przyjęcie weselne.

DJ – Michał Janczaruk. Tegoroczny vice mistrz Polski w djowaniu. Wspaniały chłopak, który świetnie poprowadził całą imprezę. Przygotował muzykę uwzględniając nasze gusta. Kochamy The Beatles i muzykę lat 60-tych, więc było bardzo wiele utworów z tego okresu. Nasz 1 taniec: Obla di obla da. Wesoło wprowadziliśmy gości w nastrój tego wyjątkowego przyjęcia.

TORT – Kolejna długa historia. Wiedzieliśmy, że ma być w stylu angielskim. Mały, zgrabny, piętrowy. Na pewno czekoladowy z musem czekoladowym. Nasz ulubiony. Ozdobiony najlepiej motywami wiosennymi, folkowymi. Długo  szukałam inspiracji. Miałam wiele pomysłów. Z pomocą przyszła cukiernia Karpicko. Przygotowują cudowne słodkości i mają genialnego przedstawiciela Pana Mariusza Raczkowiaka. Spotkaliśmy się, rozmawialiśmy ponad 3 godziny i znaleźliśmy rozwiązanie. Zdecydowaliśmy, że tort będzie miał 2 piętra, każde składające się z dwóch poziomów o tej samej średnicy, tak aby bok tortu był na tyle wysoki aby można było wykonać efektowną dekorację. Stojak ukryty czteropiętrowy. Dół stanowić miały zielone trawy i żółte tulipany, zachodzące do wierzch poziomu. Górne piętro serca i zawijas folkowy, w kolorystyce nawiązującej do reszty dekoracji, czyli żółty i fuksja. Na górze w gniazdku z rafii dwa ptaszki. Pan i Pani Ptak. Pani Ptak z bukietem kwiatków jak mój ślubny, a Pan Ptak z czarnym krawatem jak Pan Młody. Masa angielska biała do pokrycia całego tortu. Kolejne poziomy miały być przekładane na przemian świeżymi malinami i wiśniami. Tort był przepyszny. Smakował wyśmienicie. Pozostałe słodkości wyczarowane przez tą cukiernię na nasz słodki bufet, również były niesamowicie smaczne. Goście docenili te słodkości. Ponieważ tyle uwagi poświeciłam temu tortu, chcieliśmy, aby miał on swoje 5 minut i każdy z przyjemnością go spróbował. Dlatego zdecydowaliśmy się podać tort po obiedzie i pierwszym tańcu/tańcach. W przerwie kawowej. Wtedy goście mają ochotę na coś słodkiego. Nie są jeszcze upojeni zabawą 😉 Docenią wyjątkowość dekoracji. I tak też zrobiliśmy. Pomysł okazał się strzałem w 10!!  Goście byli zachwyceni i jednocześnie ich podniebienie też 😉

FOTOGRAF – Najlepszy z najlepszych 😉 Nie wyobrażam sobie nikogo innego. Kamila Piech. Poza tym…. To spotkanie i współpraca przerodziła się w naszą wzajemną przyjaźń. Ponieważ interesuję się fotografia i szukam w zdjęciach wrażliwości, emocji i wyczucia smaku i estetyki znalezieniu właściwego fotografa poświeciłam chyba najwięcej czasu. W końcu trafiłam na Kamilę…. Jej zdjęcie z sesji Alicja w Krainie Czarów mnie zaczarowało. Poza tym odwiedzając jej bloga znalazłam kolejne inne które mnie urzekły. Sesja w kukurydzy też przepiękna. Odnalazłam w jej fotografiach taką wrażliwość jakiej szukałam. Dbałość o detale. Emocje. Kolory. Napisałam do niej. Opisałam jak wyobrażam sobie nasz ślub. Opisałam też Nas….. Nunę i Trolla. Kamili tak się spodobał pomysł ślubu, że zgodziła się uwiecznić ten wyjątkowy dzień. Przygotowała też dla nas poduszeczkę na obrączki. Zapamiętała kiedy podczas pierwszej rozmowy mówiłam o detalach. Pokazywałam jej co mi się podoba. Juta która miała stanowić element dekoracji stołów. I wykonała ją dla Nas przed ślubem!! 😉 Mi zabrakło umiejętności, a ona rozwiązała ten problem. Zrobiła przepiękne zdjęcia które wspaniale oddają emocje tego dnia. Uchwyciła wszystkie detale, cudownych gości, radość chwili. Do tego miałam ją u swego boku i dodawała mi pewności. Nie wyobrażam sobie, ze mógłby z nami być ktoś inny. Nawet słów brakuje, żeby oddać naszą radość że dzięki niej będziemy mieć tak wspaniałą pamiątkę i wspomnienia. Dziękujemy!!

TRANSPORT – Skoro zamysłem całego ślubu miał być osobisty charakter i prostota uznaliśmy, że najbardziej stosowne będzie pojechać do ślubu… własnym autem 😉 Sam pomysł jazdy wyjątkowym autem uważam za trafny w sytuacji kiedy Młodzi są młodzi i na początku swojej drogi życiowej. Nie mają auta więc w to nowe życie wiezie ich wymarzone auto. Naszym wymarzonym autem jest nasze auto 😉 więc pojechaliśmy właśnie nim. A w dodatku kupiliśmy je tuż przed ślubem więc i ono było nowe Rodzinne Renault Megane. Pani kwiaciarka pięknie je udekorowała. Małymi wiosennymi bukiecikami przewiązanymi jutą i zieloną wstążeczką i wyglądało fantastycznie. Nie chciałam też tablic Para Młoda czy Nowożeńcy. Kupiłam więc pisak kredowy i w nawiązaniu do hasła: Just married stworzyłam własną interpretację 😉 Znajomi też na mnie mówią Just, więc powstało: Just&Troll married 😉 Kwiaciarka pięknie wykaligrafowała napis na tylnej szybie auta. Troll kiedy odbierał auto był zaskoczony, ale bardzo mu się spodobał ten pomysł 😉 Gościom też 😉 No i mi oczywiście 😉

zdjęcia: KAMILA PIECH

Jedna odpowiedź do “Polskie Śluby {Justyna+Rafał}”

  1. […] Uwielbiam koronkę! Pod każdą postacią! Jest dla mnie kwintesencją kobiecości i delikatności. Uwielbiam suknie ślubne wykończone koronkami, szczególnie na gorsecie. Niby przykrywa, a odkrywa. Niby zasłania, a kusi! Uwielbiam również wykorzystanie koronki w dekoracjach kwiatowych i aranżacyjnych. Pomysłów na wykorzystanie koronki jest pewnie tyle samo, ile jest jej rodzajów i gatunków! Warto pomyśleć o jej włączeniu do ślubnej stylizacji lub dekoracji, ponieważ doskonale sprawdzi się zarówno na ślubach w stylu vintage, jako motyw przewodni, na ślubach w stylu rustykalnym i boho, jako uzupełnienie dekoracji, oraz na ślubach nowoczesnych z ascetyczną scenografią, jako niespodziewany kontrast. Poniżej nasze inspiracje na wykorzystanie koronki w dniu ślubu! Niech i Was zainspiruje! Zachęcam również do odwiedzenia bloga BRIDELLE LUXE, gdzie wczoraj pokazaliśmy CUDOWNY, polski ślub Nuny i Trolla. I też pojawia się tam koronka Sprawdźcie TU. […]